- Miłości, co się dzieje?- Zapytał wampir, wracając po jakimś
czasie musiał wyczuć jego emocje.
- Nic- powiedział chłopak i podniósł się z lekkim uśmiechem.- Xan- Spike postawił tace na łóżku i usiadł obok ukochanego.
- Co się stało? Jak się tu....- wampir położył mu palec na ustach.
- Ci... Zjedz coś, a ja ci wszystko opowiem- podał chłopakowi kanapkę i zachęcił do jedzenia- ten twój znajomy wczoraj... udało mu się mnie jakoś znaleźć i napaść... nie był oczywiście sam, pomógł mu jakiś mag. A co do tego jak się tu znalazłem to... Angel był pierwszą osobą o której pomyślałem- gdy Spike to powiedział zorientował się, że źle zrobił.
- To ja się martwiłem! To ja myślałem o najgorszym! Bałem się....- Xander płakał . Teraz stał przed wampirem i krzyczał mu w twarz. Nagle zaczął płakać i nie był w stanie nic więcej powiedzieć. Po prostu stał i dusił się łzami. Był zły, smutny i rozżalony.
- Miłości- Spike wstał i powoli do niego podszedł- Zwierzaczku- zrobił taki ruch jakby chciał go objąć.
- Nigdy więcej! - Xander odskoczył i jego oczy znów świeciły czerwienią- Zapomnij o tym o mnie, a najlepiej będzie jak się stąd wyniesiesz, razem ze swoim ukochanym twórca!- Po tych słowach po prostu wyszedł, nie zważając na to, że nie ma na sobie koszuli i że wciąż jeszcze trochę kręciło mu się w głowie. Nie chciał jednak tu być, miał ochotę zabić wampira, a najlepiej obu mężczyzn.
- To twoja wina!!- Ryknął wściekle młodszy wampir i rzucił się na niego z zamiarem zabicia bałwana, żeby zakończyć swoje problemy i w końcu zaznać chwilę spokoju z ukochanym, czego ostatnio nie był w stanie zrobić, bo ciągle ktoś im przeszkadzał.
- Wiliam! Uspokój się!- Angel próbował się bronić, ale i tak miał złamany nos i wylądował na podłodze pod ścianą.
- Nie! Dziś zginiesz- skoczył na bruneta, ale ten unieruchomił go ramieniem tak że mógł tylko ruszać głową i wściekle przeklinać w każdym znanym mu języku.
- Will proszę- podszedł do kanapy i usiadł z blondynem na kolanach- Co się stało?
- Powiedziałem, że to ty byłeś pierwszy, o którym pomyślałem...i jego oczy...ale to twoja wina- powiedział i zacisnął usta zgrzytając zębami.
- Will... Xander był zazdrosny tak jak i ty...przesadziłeś...-westchnął.
- I tak twoja wina- Spike wiedział, że Angel ma rację mimo to nie potrafił się do tego przyznać. Powiedział to co tylko po części było prawdą, potrzebował wtedy swojego twórcy no i nie chciał niepokoić ukochanego. To niestety nie wyszło dobrze i całe wnętrze zaczęło go boleć tym razem posunął się za daleko. Nie zamierzał jednak płakać, wstał i wyszedł z sypialni. Udał się do siebie żeby wprowadzić w życie kolejny plan, teraz będzie musiał zacząć od nowa, ale ma czas, a nagroda jest tego warta. Taka słodka, kusząca. Zamknął oczy i przypomniał sobie jak smakował chłopak....
-O cześć- uśmiechnął się blado do starszego chłopaka.
-Bardzo się cieszę że żyjesz- powiedział i podszedł do Xandera- Ten wampir też
-Tak- odpowiedział i spuścił głowę.
-Czy on....
-Nie chcę o tym rozmawiać, ale lepiej trzymaj się od niego z daleka- warknął Xander i wyminął Jonnego, mimo tego ten złapał go za rękę.
-Jeszcze możesz zawrócić... potrafię cię obronić- niespodziewanie wpił się w jego usta.
-Nie chce tego, nie teraz- chłopak odepchnął go, ale nie przed tym jak przytrzymał pocałunek przez kilka sekund – Ale trzymaj się od niego z daleka zabije cię.
-Tylko bądź ostrożny Xan- John odszedł powolnym krokiem.
Xander nie patrzył za nim, było mu niedobrze i był tak strasznie zmęczony. Postanowił przejść przez las, żeby pomyśleć i odetchnąć świeższym powietrzem.
Nie odszedł jednak daleko, bo nagle zakręciło mu się w głowie i upadł zemdlony.
-Xan?- Buffy popatrzyła na wampira- ostatnio był z tobą....
-Nie był u mnie i poszedł do was- wtrącił się Giles.
-Tak i był- przyznał Angel.
-Gdzie on jest!!!- Spike stracił cierpliwość.
-Poczekaj, za chwilę ci powiem- Willow spokojnie podeszła do stołu i rzuciła jakieś zaklęcie, żeby znaleźć przyjaciela- Jest w lesie- Spike zniknął w tej samej sekundzie.
Las nie był duży, ale wampir był bardzo zdenerwowany. Dlatego poszukiwanie zajęło mu trochę więcej czasu niż normalnie.
W końcu udało mu się to zrobić i zobaczył wciąż jeszcze nieprzytomnego chłopaka.
-Xan!- Krzyknął i podbiegł do niego – Miłości odezwij się- czuł obcy zapach na jego ciele, ale teraz nie było to ważne, bo chłopak lekko oddychał i był cały zimny. Spike wziął ukochanego na ręce i pobiegł do dworu, ich problemy i muszą poczekać, teraz będzie walczyć o jego życie, po to by odzyskać ich miłość.
Kochani liczę na 14 komentarzy albo zawieszam pisanie na wszystkich blogach na czas nie określony. Mój wen bardzo cierpi i głoduje, a sama nie mogę go nakarmić więc miejcie dla niego litość